Wielkanocna inwazja kurczaków

Już od jakiegoś czasu myśłałam nad pomysłem wielkanocnym i najpierw miał to być zupełnie innym pomysł. Zainspirowały mnie witryny Smythson w Londynie z okazji Walentynek.

Wymyśliłam, że w ten sposób wytnę z papieru jajko. Nawet zebrałam kilka wzorów jajek, które nadawałyby się do prostego wycinania. Niestety pomysł padł podczas realizacji. Okazało się, że papier w dużym formacie (nasze okna są  2,28 x 1,8 m) to tylko tła fotograficzne. Dość drogie jak na krótką 2-tygodniową zabawę z witryną. Potem próbowałam zastąpić ten pomysł z wielkim papierem na małe, kolorowe kartki, ale jakoś nie czułam, żeby to było dobre rozwiązanie. W końcu zrezygnowałam.

Pojawił się pomysł na żywe kurczaki na witrynie. To byłby rzeczywiście hit, ale nie miałabym chyba sumienia, żeby wsadzić na witrynę bez dopływu potwietrza małe kurczaczki… Podczas wizyty w Tesco zauważyłam promocję wielkanocną – małe kurczaki, które były dość dobrze wykonane i przypominały prawdziwe. Najpierw kupiłam kilka i postawiłam na „trawie”. Fajnie! Potem przypadkiem trafiłam na bezbarwne jajka z zawieszką w Empiku. Już widziałam efekt. Rzeczzywiście na takiej witrynie, żeby przyciągnąć wzrok, trzeba albo dać coś bardzo dużego (jak nasze pompony wiosenne) lub bardzo dużo mniejszych rzeczy. Ostatecznie na witrynie wisi 20 kurczaków w przezroczystych jajkach… chyba mogłoby być jeszcze więcej…

Reklamy